Optymalizacja tras to jeden z niewielu obszarów w logistyce, w którym można jednocześnie obniżyć koszty i poprawić jakość obsługi klienta, nie idąc na żaden kompromis. Lepiej zaplanowana droga oznacza mniej przejechanych kilometrów, mniej zużytego paliwa i więcej dostaw zrealizowanych w ciągu jednego dnia, bez kupowania choćby jednego dodatkowego pojazdu czy zatrudniania kolejnego kierowcy. Mimo tak oczywistych korzyści wiele firm nadal układa trasy na wyczucie i z przyzwyczajenia, tracąc pieniądze na każdej niepotrzebnej pętli oraz każdym pustym przejeździe. Warto więc wiedzieć, od czego naprawdę zależy dobra trasa i w jaki sposób pomaga w jej ułożeniu odpowiednie oprogramowanie.
Dlaczego ręczne planowanie zawodzi
Planowanie tras na kartce papieru działa całkiem nieźle przy kilku punktach dostawy dziennie, ale przy kilkunastu czy kilkudziesięciu adresach liczba możliwych kombinacji rośnie tak szybko, że staje się nie do ogarnięcia dla człowieka. Doświadczony dyspozytor układa trasę intuicyjnie, zwykle całkiem blisko rozwiązania optymalnego, ale prawie nigdy nie trafia w to naprawdę najlepsze. Do tego dochodzą okna czasowe poszczególnych klientów, ograniczona ładowność pojazdów oraz zakazy wjazdu i ograniczenia dróg. Każdy z tych warunków z osobna komplikuje układankę, a wszystkie razem tworzą problem, którego po prostu nie da się rozwiązać dobrze i powtarzalnie ręcznie, zwłaszcza pod presją czasu przed poranną wysyłką.
Co bierze pod uwagę dobra trasa
Optymalna trasa to coś znacznie więcej niż tylko najkrótsza droga łącząca punkty na mapie. Uwzględnia okna czasowe, w których dany klient w ogóle przyjmuje dostawy, ładowność i typ pojazdu, realny czas rozładunku w każdym miejscu, przepisy o czasie pracy i obowiązkowych przerwach kierowcy oraz bieżące utrudnienia na drogach. Czasem trasa dłuższa w kilometrach jest w rzeczywistości lepsza, bo omija znany zator albo pozwala obsłużyć więcej punktów w wyznaczonych przez klientów godzinach. Właśnie dlatego optymalizacji nie należy mylić z samym skracaniem dystansu, ponieważ ostatecznie liczy się całkowity koszt kursu oraz dotrzymanie terminów, a nie sama liczba przejechanych kilometrów na koniec dnia.
Jak pomaga oprogramowanie
Programy do planowania tras w kilka sekund analizują tysiące możliwych wariantów i proponują taki układ, którego człowiek nie znalazłby nawet po godzinach pracy. Korzystają z map, danych o natężeniu ruchu oraz ze zdefiniowanych wcześniej ograniczeń, a gotowy wynik podają w formie konkretnych tras przypisanych do kierowców. Dobre narzędzie uczy się też na danych historycznych, na przykład na realnym czasie rozładunku u konkretnego, powtarzającego się klienta, i z każdym tygodniem planuje trafniej. Efekty widać wprost w kosztach transportu, bo spadają puste przebiegi, maleje liczba nadgodzin, a ta sama flota obsługuje więcej zleceń w tym samym czasie.
Dane, bez których nie ma optymalizacji
Nawet najlepszy program nie da sensownego wyniku, jeśli karmisz go złymi lub niekompletnymi danymi, bo policzy dokładnie to, co dostał. Dokładne adresy, realne okna czasowe klientów, poprawne wagi i wymiary przesyłek oraz aktualne parametry pojazdów to absolutny warunek wiarygodnego planu. Warto też połączyć planowanie tras z danymi płynącymi bezpośrednio z pojazdów, o czym piszę w tekście o zarządzaniu flotą i telematyce. Dopiero zestawienie zaplanowanej trasy z tym, jak przebiegła w rzeczywistości, zamyka pętlę informacji i pozwala poprawiać kolejne plany z tygodnia na tydzień, zamiast powtarzać te same błędy.
Od jednorazowej poprawy do stałej praktyki
Optymalizacja tras nie jest projektem z jasnym początkiem i końcem, lecz stałym elementem codziennej pracy dyspozytora. Warunki nieustannie się zmieniają, dochodzą nowi klienci, odchodzą starzy, rosną ceny paliwa i pojawiają się nowe ograniczenia na drogach. Dlatego trasy trzeba regularnie przeglądać i korygować, a nie ustawić raz i zapomnieć w przekonaniu, że problem został rozwiązany na zawsze. Firmy, które traktują optymalizację jako ciągły proces doskonalenia, budują trwałą przewagę kosztową nad konkurencją, ponieważ każda drobna poprawa mnoży się przez setki kursów w miesiącu i zamienia się w bardzo realne, powtarzalne oszczędności widoczne w rocznym wyniku.







